Spam jednym autorem, czyli Maraton z Leigh Bardugo

    Witajcie w pierwszym „prawidłowym” poście po tak długiej przerwie! Dzisiaj chcę was wprowadzić i przygotować do kolejnych kilku postów, które obracać się będą wokół jednej autorki – Leigh Bardugo. Spędziłam z nią ostatnie dwa miesiące i muszę się podzielić swoimi przemyśleniami, bo sporo mi się ich nazbierało. Ale zacznijmy od początku...
    Lubując się w fantastyce o Bardugo słyszałam oczywiście już dawno, jednak jakoś nigdy nie spieszyło mi się do zapoznania się z jej twórczością. Aż do momentu, gdy usłyszałam o nadchodzącym serialu od Netflixa na podstawie jej książek z Grishaverse (o tym chwilę później), w którym jedną z głównych ról odgrywa Ben Barnes, należących do listy moich ulubionych aktorów. Tak więc nadeszła najwyższa pora sięgnąć po powieści Bardugo i w sumie żałuję, że nie zabrałam się za nie wcześniej!
    Na swoim bookstagramie zorganizowałam dwumiesięczny (trwający cały marzec i kwiecień) maraton z książkami Leigh, by zmotywować do czytania siebie i innych, jak ja, zawsze odkładających te książki na później. Założyłam sobie, że przeczytam całe Grishaverse oraz „Ninth House” – jej pierwszą książkę dla dorosłych. I z radością pochwalić się muszę, udało mi się! Jestem z siebie dumna, bo po raz pierwszy udało mi się wypełnić swój TBR. 

    No dobrze, ale co to jest to całe Grishaverse? Wyjaśnijmy więc sobie kilka terminów, których będę z pewnością używać, bo nimi łatwiej się posługiwać. 
    Leigh Bardugo na swoim koncie ma całkiem sporo książek, kilka mniej znanych i bardzo krótkich pozycji, które wydała dawno temu oraz już dużo popularniejsze tytuły, jak "Wonder Woman", "Ninth House" czy właśnie te wchodzące w skład Grishaverse. Grishaverse to kilka serii Bardugo, dziejących się w jednym świecie, a w jego skład wchodzi (obecnie) siedem książek. Serie te można teoretycznie czytać w dowolnej kolejności, ja jednak lubię iść za koleją, zwłaszcza, że wtedy wyłapuje się dużo smaczków, które dodają lekturze uroku. Poniżej mała ściąga ode mnie, jak Grishaverse czytać, bo można się w tym pogubić (zwłaszcza w tych zawiłościach jakie wystąpiły z polskimi tłumaczeniami);

I. Trylogia Grisha:
1. „Shadow and Bone” – „Cień i kość” (Papierowy Księżyc)/„Cień i kość” (Wydawnictwo MAG)
2. „Siege and Storm” – „Szturm i grom” (Papierowy Księżyc)/„Oblężenie i nawałnica” (Wydawnictwo MAG)
3. „Ruin and Rising” – „Ruina i rewolta” (Papierowy Księżyc)/„Zniszczenie i odnowa” (Wydawnictwo MAG)

II. Cykl Szóstki Wron:
4. „Six of Crows” – „Szóstka Wron” (Wydawnictwo MAG)
5. „Crooked Kingdom” – „Królestwo kanciarzy” (Wydawnictwo MAG)

III. Cykl Nikolaia:
6. „King of Scars” – „Król z bliznami” (Wydawnictwo MAG)
7. ???

IV. Dodatkowo:
• „The Language of Thorns” – „Język Cierni” (Wydawnictwo MAG) ← można przeczytać w dowolnym momencie, ale najlepiej po trylogii. 

Na arcie: Darkling, Alina i Mal z trylogii Grisha

    Osobiście wszystkie książki Bardugo przeczytałam po angielsku, wydania są ładniejsze no i nie znoszę tłumaczenia imion, dlatego nie zdziwcie się jak będę używała innych form niż mogliście się spotkać u Wydawnictwa MAG. Dla mnie Darkling to Darkling, nie Zmrocz łóżko zmocz
    Słowem wstępu to chyba tyle... Bardziej będę rozpisywać się o konkretnych rzeczach pod konkretnymi postami. Mam też nadzieję, że nie zardzewiałam zbyt mocno i szybko się rozkręcę, by posty czytało się przyjemnie. Spodziewajcie się też w przyszłości więcej zdjęć, dzisiaj ich brakuje, bo byłoby ich więcej niż tekstu.
    A tymczasem życzę wam miłego wieczoru i do następnego!

~Paula

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...