Gliny z innej gliny – recenzja PRZEDPREMIEROWA

Autor: Marcin Wroński
Wydawnictwo: W.A.B.
Tematyka: Kryminał

     Przyznać muszę, że „Gliny z innej gliny” – dziesiąty tom z serii o Maciejewskim – to moje pierwsze spotkanie z twórczością Marcina Wrońskiego. Ktoś mógłby pomyśleć: „Jak to tak od końca czytać, nie będziesz wiedziała o co chodzi”, szczęśliwie jednak najnowsza – i zarazem ostatnia – odsłona przygód Zygi nie wymaga znajomości poprzednich części. Autor pomysłowo i ciekawie zamyka swój kryminalny cykl retro, zbierając w pożegnalnym tomie opowiadania i prozy, których bohaterem jest niepokorny komisarz i Lublin od lat 20. do 80. XX wieku. W tomie znajdziemy także trzy opowiadania autorów, których Marcin Wroński zaprosił do udziału w tym przedsięwzięciu – Ryszarda Ćwirleja, Roberta Ostaszewskiego i Andrzeja Pilipiuka.
     Ciężko mi powiedzieć, co w tej książce podobało mi się najbardziej, bo że mi się podobało nie ma wątpliwości. Osiem opowiadań, z czego pięć Marcina Wrońskiego, tworzy interesujący i pełen dobrej zabawy zbiór. Zagadki są ciekawe i choć pierwsza wydała mi się wyjątkowo sztampowa, kolejne przyniosły więcej intrygi i nutkę zaskoczenia. Żadnemu jednak nie zabrakło na dobrym humorze, uwielbiam czytać książki z uśmiechem na ustach i tak też było w tym przypadku.

„Ale że glina, to niemal ustawowo szczególnie mądry być nie może.”

     Styl każdego z autorów się różni, jednak ci zaproszeni zdają się świetnie sobie radzić z bohaterami wykreowanymi przez Wrońskiego. Mimo że „Gliny z innej gliny” były moim pierwszym spotkaniem z Zygą Maciejewskim, szybko zauważyłam typowe dla niego zachowania jak np. chowanie wypalonych zapałek z powrotem do pudełka. Tym ciekawsze były opowiadania Ćwirleja, Ostaszewskiego i Pilipiuka; Zygmunt wydawał się tym samym bohaterem co w opowiadaniach swojego stwórcy, trzymał się kanonu i to jeszcze bardziej podniosło moją ocenę całego zbioru.

     Podobało mi się także stylizowanie języka na odpowiedni czasom, w których rozgrywa się akcja i świetnie zarysowane tło historyczne. Dzięki temu jeszcze łatwiej było mi się przenieść do XX-wiecznego Lublina i śledzić losy bohaterów.

     Tom, a zarazem i cały cykl, kończy się nietuzinkowymi podziękowaniami, które jestem pewna, że wzruszą każdego fana. Wydaje mi się, że dla takich osób „Gliny z innej gliny” będą istną wisienką na torcie przygód Maciejewskiego. Mnie, jako nowego czytelnika, ogromnie zaciekawiły i zachęciły do przeczytania kolejnych tomów. Najnowszą książkę Marcina Wrońskiego mogę więc szczerze polecić, zachęcam abyście i wy po nią sięgnęli, bo jest to oryginalna przygoda, która może być początkiem długiej, dziewięciotomowej przyjaźni.

„Bo Maciejewski to był komisarz srogi,
był facet z ikrą, choć bydlę, jak to pies.
Całą mentownię postawił on na nogi,
wokół Antosia się zaciskała sieć...”


Za przedpremierowy dostęp do książki serdecznie dziękuję portalowy CzytamPierwszy.pl ♥

Premiera już 6 czerwca. Zamierzacie sięgnąć po „Gliny z innej gliny”?
Pozdrawiam i do następnej! ^^


Cykl z komisarzem Maciejewskim:
1. „Morderstwo pod cenzurą”
2. „Kino Venus”
3. „A na imię jej będzie Aniela”
4. „Skrzydlata trumna”
5. „Pogrom w przyszły wtorek”
6. „Haiti”
7. „Kwestia krwi”
8. „Portret wisielca”
9. „Czas Herkulesów”
10. „Gliny z innej gliny”

~Paula


PS. Po ciekawe (mam nadzieję) zdjęcia książek – i nie tylko – zapraszam na mojego Instagrama. ^^

1 komentarz:

  1. Ostatnio pochłonęłam "Podejrzanego" (polecam!!!), teraz może to jako kolejna kryminalna lektura :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...