Harry Potter i Przeklęte Dziecko – recenzja

Autor: Jack Thorn, John Tiffany i Joanne Kathleen Rowling
Wydawnictwo: Media Rodzina
Tematyka: Fantastyka

     Nie mogłam doczekać się tej książki, więc kiedy w końcu wyszła, nie zamierzałam czekać na polskie wydanie i gdy tylko nadarzyła się okazja, zaczęłam czytać. Jak wiemy nie jest to powieść a scenariusz do sztuki o tym samym tytule. J. K. Rowling sama go nie napisała, głównymi twórcami byli Jack Thorne i John Tiffany, ale współtworzyła (uświadamiam, bo nie każdy wie, no i żeby nie pojawiły się komentarze obronne typu "Ale to nie J. K. to napisała, to nie jej wina, że jest jakie jest" - owszem, to jej wina. Może sama tego nie stworzyła, ale też się pod tym podpisała. Gdyby nie zgodziła się na coś, to by się to tam nie pojawiło.).
     A o czym opowiada "Przeklęte Dziecko"? Bez wyjawiania za dużo mogę tylko zacytować;

"Harry Potter nigdy nie miał łatwego życia, a tym bardziej teraz, gdy jest przepracowanym urzędnikiem Ministerstwa Magii, mężem oraz ojcem trójki dzieci w wieku szkolnym.
Podczas gdy Harry zmaga się z natrętnie powracającymi widmami przeszłości, jego najmłodszy syn Albus musi zmierzyć się z rodzinnym dziedzictwem, które nigdy nie było jego własnym wyborem. Gdy przyszłość zaczyna złowróżbnie przypominać przeszłość, ojciec i syn muszą stawić czoło niewygodnej prawdzie: że ciemność nadchodzi czasem z zupełnie niespodziewanej strony."



     Czytając bawiłam się dobrze; na nudę czasu nie było (no ale kiedy przygody czarodziejów są nudne? Zwłaszcza takie dobrze napisane.), czasami zaśmiałam się z powodu zabawnych dialogów, postacie były dobrze zbudowane, ale mimo to zawiodłam się. Fabuła momentami była zwyczajnie głupia, a sam pomysł na dalsze losy bohaterów jest według mnie naprawdę słaby. Przez większość czasu czułam się jakbym czytała fanfiction - a nawet nie jedno, tylko kilka. Na dodatek głównym problemem znów miał być wątek Voldemorta - no ileż można... Miło było wrócić do znajomego, magicznego świata, ale nie miło było czytać te wszystkie rasistowskie bzdury, które się tam znajdowały - momentami aż zgrzytałam zębami. Na dodatek plotka, dotycząca przyjaciela Albusa - nie dość, że kompletnie bezsensowna, to jeszcze tak do bólu rozdmuchana i ciągle na ustach wszystkich, że niedobrze mi się robiło. Po "Przeklętym Dziecku" mam wrażenie, że czarodzieje to kompletni idioci i większe plotkary niż osiedlowe babcie... 
     Bez spojlerów nic więcej ani nic konkretniej zdradzić nie mogę. Czy polecam książkę? No i tutaj mam właśnie mały problem... Z jednej strony wydaje mi się, że fan Harry'ego Pottera powinien się z "Przeklętym Dzieckiem" zapoznać, sztukę z wielką chęcią bym obejrzała (bo wyglądać to wszystko musi fenomenalnie), z drugiej jednak... sama po zapoznaniu się z tą książką, postaram się teraz o niej zapomnieć. Nie chcę traktować jej jako ósmej części serii o przygodach Chłopca Który Przeżył, bo zniszczyłoby mi ją to. Wolę dalsze losy pozostawić swojej wyobraźni, która dla mnie spełnia lepszą rolę uzupełnienia dziejów Harry'ego niż "Przeklęte Dziecko".



Ciekawi mnie jednak co wy o tej książce sądzicie. Jak się podobała? Macie mieszane uczucia jak ja czy wręcz przeciwnie i "Harry Potter i Przeklęte Dziecko" was zachwyciła? Swoje opinie zostawcie w komentarzach! :3
Pozdrawiam

~Paula:*

4 komentarze:

  1. Aż wstyd się przyznać, że przeczytałam jedynie... 2 może 3 książki o Harrym :P Ale kiedyś je skończę.... Wszystkie, łącznie z tą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Powiem tak i czytałam i oglądałam HP i do mnie nie przemawia
    Mimo, że uwielbiam fantastykę, to jest dla mnie najzwyczajniej w świecie, nudne.
    Kiedy miałabym ją porównywać do Tolkiena....
    No cóż...
    Miłe dla niej to by nie było
    Ale doceniam jej wyobraźnię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie mam zupełnie odwrotnie. Harry'ego potrafię przeczytać jednym tchem. Tolkien? Zanudza. Za długie opisy, fabuła dla mnie słaba. Próbowałam kilka razy przekonać się do niego. Efekt zawsze ten sam. Z wielkim trudem przeczytałam pierwszą część Władcy Pierścieni, do drugiej już nawet nie sięgnęłam, choć zawsze staram się przeczytać cały cykl.
      Gdybym miała porównać Tolkiena do Harry'ego?
      No cóż...
      Miłe dla Tolkiena to by nie było...

      Usuń
  3. Przyznam się, że nie czytałem, ale właśnie ostatnio bardzo chciałbym wrócić do tego klimatu - klimatu magii Potterowskiej (czy jak to się mówi). Po tej recenzji czuję jeszcze większą ochotę na to, aby samemu sprawdzić, na czym ona polega i jak to się czyta.
    Zapraszam do siebie, gdzie również wstawiam recenzję. Polecam przeczytać recenzję Gry o tron :)
    http://zapiskizwyobrazni.blogspot.com/
    No i z chęcią zostanę chyba obserwatorem tego bloga. Jeszcze sprawdzę na nim co nieco xD
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...