Vicious. Nikczemni – recenzja


Ostatni post był prawie rok temu... Nawet nie wiem co na to powiedzieć. Jeśli jeszcze ktoś tu został i obserwuje, możecie oczekiwać, że już tutaj wróciłam i nie będzie więcej takich ucieczek. Musiałam parę rzeczy sobie poukładać, wszystko już poukładane i wracam na stałe. A wraz ze mną więcej recenzji i innych postów około książkowych! :D
A teraz już nie przedłużając, zapraszam do czytania!

~*~


Autor: Victoria Schwab
Wydawnictwo: We need YA
Tematyka: Thriller, science-fiction
Tytuł oryginalny: Vicious

     Na bookstagramie o „Vicious” słyszałam wiele, reklamy i zachwyty nad tą książką widziałam na prawo i lewo, toteż zaciekawiona całym tym otaczającym ją hałasem, powieść kupiłam w dniu premiery. Czy jest tak dobra jak o niej mówią? Przekonajmy się.

     „Vicious” opowiada historię dwóch młodych mężczyzn. Victor i Eli poznali się na studiach, oboje zdolni i inteligentni, ambitni i aroganccy. Wspólne zainteresowania zbliżyły ich do siebie i szybko się zaprzyjaźnili. Zafascynowani ulicznymi legendami o tzw. ludziach PonadPrzeciętnych rozpoczęli niebezpieczne badania, odkrywając, że w odpowiednich warunkach mogą nadzwyczajne zdolności rozwinąć u każdego. A kiedy z teoretycznych rozważań postanowili przejść do praktyki, sprawy przybrały nieoczekiwany, zły obrót...
Gdy dziesięć lat później Victor ucieka z więzienia, a jego jedynym celem jest dopaść Elia i zemścić się na nim, oboje wkraczają na wojenną ścieżkę, uzbrojeni w straszliwą moc.

     „Vicious” przeczytałam w zaledwie dwa dni, a prawdopodobnie skończyłoby się na jednym, gdybym mogła czytać cały dzień, nieodrywana od lektury innymi zajęciami. Tę książkę czyta się niewiarygodnie szybko, nawet nie zauważałam, kiedy obracałam strony i kończyłam kolejne rozdziały. Dzieje się tu dużo naprawdę interesujących rzeczy, osobiście najbardziej ciekawiły mnie flashbacki, w których główni bohaterowie, będąc studentami, odkrywali tajemnice ludzi PonadPrzeciętnych i sami próbowali zdobyć jakąś moc. Co sprawiło, że z przyjaciół stali się wrogami? Nie mogłam oderwać się od lektury, z każdą kolejną informacją łaknąc następnej. Czytanie o eksperymentach bohaterów nie dawało mi zasnąć i choć czytałam książkę w środku nocy, ani trochę nie chciało mi się spać, gdyż niemal cały czas odczuwałam dziwną mieszankę ekscytacji i niepokoju. Kiedy odkładałam książkę – raz w połowie raz po zakończeniu – ręce mi się trzęsły z emocji, oczy miałam szeroko otwarte i chciałam więcej.
     Jak można domyślić się po opisie i samym tytule książki, główni bohaterowie nieco odbiegają od typowych protagonistów, próbujących ratować swoimi mocami świat. Zarówno Eli jak i Victor są raczej... nikczemni. Oboje są antagonistami w oczach tego drugiego, złem, które trzeba wyeliminować, a usprawiedliwień dla samych siebie potrafią znaleźć wiele. I to właśnie oni, moim zdaniem, wyszli autorce najlepiej. V. E. Schwab wykreowała naprawdę interesujących bohaterów, głębokich i skomplikowanych, wiarygodnych, z czymś wyjątkowym tylko dla nich, specyficzną cechą czy misją, która wiedzie ich przez życie i motywuje do działania. Momentami ciężko było mi wybrać komu kibicuję, ostatecznie jednak kilka drobnostek sprawiło, że stanęłam po stronie Elia. Nie zmienia to jednak faktu, iż oboje równie mocno do siebie przyciągają, bądź momentami odpychają. Nie będę więc zdziwiona, jeśli powiecie mi, że żadnego z nich nie lubiliście. Sama zazwyczaj zakochuję się w tych "złolach" zamiast dobrodusznych protagonistach, toteż ci dwoje szybko zawładnęli moim sercem. Ale nie martwcie się, jeśli jesteście z tych co wolą aniołki, ani trochę nie będzie przeszkadzać wam to w lekturze, gdyż na pewno znajdzie się inny bohater, którego pokochacie. Postacie drugoplanowe, na czele z uroczym, wielkim psem, są równie interesujące, a ich relacje z Victorem i Eliem dodają do opowiadanej historii trochę humoru i człowieczeństwa.
     Żeby nie było, że tylko chwalę i chwalę, muszę wspomnieć też o minusach. Tak jak emocjonujące było zakończenie, tak też dla mnie dość przewidywalne. Tego jak książka się zakończy, domyśliłam się około pięćdziesięciu stron przed końcem. Ta kulminacyjna scena, na którą czekałam z zapartym tchem nieco mnie zawiodła, spodziewałam się czegoś więcej, czegoś bardziej zaskakującego i sprytniejszego po tym, jaką inteligencją bohaterowie wykazywali się wcześniej. Mimo to drugiego tomu – „Vengeful” – nie mogę się doczekać. Zapowiada się niesamowicie – ma już wykreowanych świetnych bohaterów i świat, w jakim łatwo się zatracić.

     „Vicious” uważam za pozycję świetną, jest książką na którą czekałam od dawna. Opowiada historię bohaterów nie nieskazitelnych, trudnych, z nadzwyczajnymi zdolnościami, a jednocześnie bardzo ludzkich. Polecam gorąco, każdemu, bo jest to historia niebanalna i oryginalna, wciągająca jak mało która, pokazująca świat z innej, ciekawej perspektywy.

~*~

Czytał tu już ktoś „Vicious. Nikczemni”? Jeśli tak, zapraszam do dyskusji, jestem ogromnie ciekawa waszych przemyśleń co do tej książki. Któremu bohaterowi kibicowaliście? Ja jak już wspominałam jestem #TeamEli i mam ogromną ochotę z kimś podyskutować dlaczego!
A teraz chyba nie pozostaje mi już nic innego, jak tylko zaprosić was na mojego Instagrama, gdzie znajdziecie ciekawe (mam nadzieję) zdjęcia książek, bądź gdzie moglibyśmy porozmawiać wygodniej niż w komentarzach pod postem.
Pozdrawiam i do następnej! ♥

~Paula

Gliny z innej gliny – recenzja PRZEDPREMIEROWA

Autor: Marcin Wroński
Wydawnictwo: W.A.B.
Tematyka: Kryminał

     Przyznać muszę, że „Gliny z innej gliny” – dziesiąty tom z serii o Maciejewskim – to moje pierwsze spotkanie z twórczością Marcina Wrońskiego. Ktoś mógłby pomyśleć: „Jak to tak od końca czytać, nie będziesz wiedziała o co chodzi”, szczęśliwie jednak najnowsza – i zarazem ostatnia – odsłona przygód Zygi nie wymaga znajomości poprzednich części. Autor pomysłowo i ciekawie zamyka swój kryminalny cykl retro, zbierając w pożegnalnym tomie opowiadania i prozy, których bohaterem jest niepokorny komisarz i Lublin od lat 20. do 80. XX wieku. W tomie znajdziemy także trzy opowiadania autorów, których Marcin Wroński zaprosił do udziału w tym przedsięwzięciu – Ryszarda Ćwirleja, Roberta Ostaszewskiego i Andrzeja Pilipiuka.
     Ciężko mi powiedzieć, co w tej książce podobało mi się najbardziej, bo że mi się podobało nie ma wątpliwości. Osiem opowiadań, z czego pięć Marcina Wrońskiego, tworzy interesujący i pełen dobrej zabawy zbiór. Zagadki są ciekawe i choć pierwsza wydała mi się wyjątkowo sztampowa, kolejne przyniosły więcej intrygi i nutkę zaskoczenia. Żadnemu jednak nie zabrakło na dobrym humorze, uwielbiam czytać książki z uśmiechem na ustach i tak też było w tym przypadku.

„Ale że glina, to niemal ustawowo szczególnie mądry być nie może.”

     Styl każdego z autorów się różni, jednak ci zaproszeni zdają się świetnie sobie radzić z bohaterami wykreowanymi przez Wrońskiego. Mimo że „Gliny z innej gliny” były moim pierwszym spotkaniem z Zygą Maciejewskim, szybko zauważyłam typowe dla niego zachowania jak np. chowanie wypalonych zapałek z powrotem do pudełka. Tym ciekawsze były opowiadania Ćwirleja, Ostaszewskiego i Pilipiuka; Zygmunt wydawał się tym samym bohaterem co w opowiadaniach swojego stwórcy, trzymał się kanonu i to jeszcze bardziej podniosło moją ocenę całego zbioru.

     Podobało mi się także stylizowanie języka na odpowiedni czasom, w których rozgrywa się akcja i świetnie zarysowane tło historyczne. Dzięki temu jeszcze łatwiej było mi się przenieść do XX-wiecznego Lublina i śledzić losy bohaterów.

     Tom, a zarazem i cały cykl, kończy się nietuzinkowymi podziękowaniami, które jestem pewna, że wzruszą każdego fana. Wydaje mi się, że dla takich osób „Gliny z innej gliny” będą istną wisienką na torcie przygód Maciejewskiego. Mnie, jako nowego czytelnika, ogromnie zaciekawiły i zachęciły do przeczytania kolejnych tomów. Najnowszą książkę Marcina Wrońskiego mogę więc szczerze polecić, zachęcam abyście i wy po nią sięgnęli, bo jest to oryginalna przygoda, która może być początkiem długiej, dziewięciotomowej przyjaźni.

„Bo Maciejewski to był komisarz srogi,
był facet z ikrą, choć bydlę, jak to pies.
Całą mentownię postawił on na nogi,
wokół Antosia się zaciskała sieć...”


Za przedpremierowy dostęp do książki serdecznie dziękuję portalowy CzytamPierwszy.pl ♥

Premiera już 6 czerwca. Zamierzacie sięgnąć po „Gliny z innej gliny”?
Pozdrawiam i do następnej! ^^


Cykl z komisarzem Maciejewskim:
1. „Morderstwo pod cenzurą”
2. „Kino Venus”
3. „A na imię jej będzie Aniela”
4. „Skrzydlata trumna”
5. „Pogrom w przyszły wtorek”
6. „Haiti”
7. „Kwestia krwi”
8. „Portret wisielca”
9. „Czas Herkulesów”
10. „Gliny z innej gliny”

~Paula


PS. Po ciekawe (mam nadzieję) zdjęcia książek – i nie tylko – zapraszam na mojego Instagrama. ^^
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...