Szablon stworzony przez Arianę dla Wioski Szablonów | Technologia Blogger | X X X

30 paź 2017

Przez stany POPświadomości

Autor: Kuba Ćwiek
Wydawnictwo: SQN
Tematyka: Książka podróżnicza

     Po raz kolejny przychodzę do Was z książką dość nietypową, ale jakże świetną...
     "Przez stany POPświadomości" jest relacją z podróży kamperem przez Stany Zjednoczone śladami popkultury amerykańskiej, którą Kuba Ćwiek odbył z tatą i grupą przyjaciół. Zobaczyli między innymi sekretne biuro Stephena Kinga, miasteczko gdzie od kilku lat kręcony jest serial "The Walking Dead" czy kultowe studio Troma.
     Książka ta jest pełna zabawnych anegdot, niewiarygodnych (aczkolwiek prawdziwych, co potwierdzają zawarte w książce zdjęcia) historii, ciekawostek i opowieści o popkulturze i tego, jaki ma na nas wpływ czy tego chcemy, czy nie. Czyta się ją szybko, z zafascynowaniem i płomyczkiem zazdrości, bo kto nie chciałby wyruszyć w taką podróż? Na własne oczy zobaczyć te wszystkie lokacje, posłuchać niesamowitych opowieści zza kulis od ludzi, którzy w nich żyją, wcielić się w swoich ulubionych bohaterów i odegrać kultowe sceny z filmów/seriali w miejscu, w którym powstawały? Książka ta, jak ujęła to Kaja Szafrańska, stawia drogowskazy dla tych, którzy będą chcieli podążyć śladem Jakuba Ćwieka, bo zawiera nie tylko interesujące opowieści, ale i pomocne do m.in. komunikacji po Stanach informacje.

     Moją największą obawą przed przeczytaniem "Przez stany POPświadomości" było to, że momentami pogubię się i nie będę wiedziała o czym mowa, bo choć wiele na temat popkultury wiem i sporo kojarzę, to jednak nie mam co porównywać się do autora. Szczęśliwie jednak Jakub Ćwiek zdaje sobie z tego sprawę i w bardzo jasny i logiczny sposób wyjaśnia, dlaczego przyjechali akurat tutaj i co sprawia, że tak bardzo zachwyceni są by tu być. Nie musicie więc obawiać się, że będziecie czytać strony tekstu, z którego nic nie rozumiecie.
     Tym co jednak najbardziej mnie "kupiło" było nic innego, jak styl wypowiedzi autora. Wciąga, nie nuży ani przez minutę, sprawia, że przez te kilka chwil czujemy się, jakbyśmy sami byli uczestnikami tej wyprawy. Jednocześnie bawi, nie raz doprowadzając mnie do głośnego śmiechu - przez te wszystkie elementy narracji wiem, że muszę sięgnąć po inne książki Ćwieka, coś czuję, że będę bawiła się wyśmienicie. A i ogólnie moje horyzonty się poszerzyły - każda z wymienionych w książce pozycji trafiła na moją listę must watch/read i zaległości te na pewno wkrótce nadrobię.
     Jak już zdążyłam wcześniej wspomnieć, w książce znajdują się także zdjęcia - w taki sposób wyprawę udokumentowali kreska_ i Patryk Jurek. Piękne fotografie (te bardziej jak i te mniej artystyczne) przykuwają wzrok i sprawiają, że można rozmarzyć się nad ukazanymi miejscami.

     Podsumowując; jest to książka naprawdę świetna, niesamowita opowieść jaką chyba każdy z nas - w mniej lub bardziej zmodyfikowanej wersji - chciałby przeżyć. Dla każdego fana popkultury jest to pozycja obowiązkowa! Polecam serdecznie, ja bawiłam się wyśmienicie.

A może już czytaliście? Jeśli tak, co sądzicie o tej książce? Też już zaplanowaliście podobną wycieczkę? :p
Pozdrawiam i do następnej!


(A na koniec jeszcze zostawię wam filmik z Ćwiekiem i kreską_, którzy w rozmowie z jakby niepaczeć opowiadają kilka dodatkowych anegdotek z ich wyprawy.)


~Paula

15 paź 2017

Bad Mommy. Zła Mama

Autor: Tarryn Fisher
Wydawnictwo: SQN
Tematyka: Thriller psychologiczny

     Choć trochę inaczej zaplanowałam sobie grafik publikowania recenzji, nie byłam w stanie się powstrzymać i nie napisać o tej książce już teraz. Pochłonęłam ją w jeden wieczór; tak, jest to jedna z tych książek, o których myślisz sobie "no, przeczytam z pięć rozdziałów i kładę się spać", po czym... kończysz czytać ją całą o trzeciej w nocy.

     "Jolene i Darius Avery są szczęśliwą parą i rodzicami kilkuletniej Mercy. Pewnego dnia do sąsiedniego domu wprowadza się tajemnicza Fig. Szybko zaskarbia sobie sympatię młodego małżeństwa i staje się powierniczką Jolene.
     Z czasem zachowanie Fig zaczyna być coraz bardziej niepokojące - kobieta gromadzi w domu rzeczy identyczne jak u przyjaciółki, kupuje takie same ubrania, a na Instagramie publikuje zdjęcia Dariusa. Czy prawdziwym obiektem jej zainteresowania jest Jolene, jej przystojny mąż, czy mała Mercy? A może chciałaby mieć ich wszystkich?"

     Ta książka była moim pierwszym spotkaniem z Tarryn Fisher - pierwszym, ale na pewno nie ostatnim! Autorka zachwyciła mnie m.in. swoim stylem, ale przede wszystkim tym, jak zarysowała psychikę bohaterów. Są to tak barwne postacie, głębokie, że nie trudno w nie uwierzyć.
     Książka została podzielona na trzy części narracji; pierwsza z perspektywy Fig, druga Dariusa i trzecia Jolene. To, jak diametralnie moje opinie o danym bohaterze zmieniały się ze względu na to,  z czyjej perspektywy historia jest opowiadana, jest czymś niesamowitym! A w połączeniu dają nam jasny i przejrzysty obraz tego, kim tak naprawdę ci ludzie są. Wszystkie zagmatwane relacje między bohaterami, intrygi, wszystkie starannie ukrywane kłamstwa i tworzone wymówki nabierały zupełnie innego światła, gdy opowiadał je ktoś inny. Fascynującym było oglądanie krok po kroku jak ich udawane życia się rozpadają. Ogromnie podobało mi się, że mogliśmy zajrzeć do głowy tym bohaterom i zobaczyć z pierwszej ręki, jakimi niektórzy z nich są degeneratami.
     "Bad mommy. Zła mama" nie dość, że zaciekawia  i wciąga niesamowicie, to jeszcze wzbudza wiele emocji. Na współczuciu zaczynając, a na totalnej pogardzie kończąc. Nie jestem w stanie zliczyć, ile razy zdarzyło mi się wstać i przejść po mieszkaniu by przetrawić to, co właśnie przeczytałam. Opowiedziana historia jednocześnie wydaje się być surrealistyczna i całkowicie wiarygodna. Myślicie sobie, że to nie możliwe? A jednak! Tarryn Fisher udało się stworzyć coś naprawdę niebanalnego. Chyba jedyną wadą książki jest to, że nie było w niej jakiegoś wielkiego zwrotu akcji. Gdy do pewnych wydarzeń doszło, można było domyślić się, jakie będą one miały konsekwencje. Zupełnie jednak mi to nie przeszkadzało, wciąż siedziałam zaciekawiona i czytałam, a po skończeniu lektury prawie godzinę nie mogłam zasnąć, starając się pozbierać myśli. Ba! Wciąż mam problem by wyrazić wszystko to, co chcę. Bez zdradzania zbyt wielu elementów fabuły ciężko jest cokolwiek powiedzieć o tej książce! I jeszcze to oczko puszczone do czytelnika, na samym końcu książki, w ostatnim zdaniu... kocham.

     "Bad mommy. Zła mama" na długo zostanie w mojej pamięci, coś czuję też, że nie raz jeszcze do niej powrócę. Z czystym sumieniem mogę polecić ją każdemu, nie tylko fanom psychologicznych thrillerów - dla nich to zaś pozycja obowiązkowa.

A może Wy już tę książkę przeczytaliście? Jeśli tak, jak się podobała? A jeśli nie... Zamierzacie? Dajcie znać w komentarzach! :D
Pozdrawiam i do następnej

~Paula
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...